1 listopada 2009

I feel good!

O 9:50 usłyszałem po raz pierwszy ten cudowny dźwięk, który przez najbliższe miesiące będzie nam spędzał sen z powiek.
Zostałem ojcem :)

24 października 2009

Wool Buff® raport krótkoterminowy.

merino wool buffWool Buff jest już dostępny w sklepach i coraz częściej odpowiadam na Wasze pytania na jego temat.
Skoro jednak mam własne miejsce w sieci - załatwię to hurtowo :)

Wool Buff dotarł do mnie ponad pół roku temu, od tamtej pory był wystawiany na mróz, śnieg, deszcz, wiatr i słońce, w zasadzie w każdej sytuacji sprawował się zaskakująco dobrze.
Najlepszą jego cechą jest większa długość, która pozwala dużo łatwiej chronić głowę, twarz i szyję pod postacią kominiarki.
Wełna z merynosów, z której został wykonany, nie jest specjalnie gruba i podczas bardzo silnego wiatru i niskiej temperatury przydaje się dodatkowa ochrona głowy lub chociażby zatok i uszu w postaci czapki lub opaski.

merino wool buffJako czapka jest wręcz idealny - podwójnie złożony materiał dobrze utrzymuje temperaturę głowy, a dodatkowe wywinięcie brzegu (pamiętajmy, że ten rodzaj jest dłuższy od wersji original) chroni dodatkowo uszy i zatoki.
Podczas lekkiej mżawki i opadów śniegu tylko nieznacznie nasiąka, co podczas ruchu nie jest groźne, bo zazwyczaj temperatura mojej głowy potrafiła to podsuszyć.

Podczas słonecznej lecz nie upalnej pogody wełniany Buff założony jako chusta z osłoną karku dobrze chroni skórę przed słońcem - także uszy, niestety nasunięty na nos nie jest już wygodny.
Odprowadzanie potu jest na całkiem dobrym poziomie, wiec wiosną i w chłodniejsze letnie dni (lub po prostu wysoko) można być spokojnym o suchą głowę. Niestety jeśli temperatura lub tempo marszu wzrasta wełna z merynosów przestaje "wyrabiać" i pozostaje odczuwalnie wilgotna.
Podobnie wygląda tempo schnięcia mokrych merynosów - widać zasadniczą różnicę na niekorzyść wełny w porównaniu do klasycznego Buffa z mikrofibry. W zasadzie nie potrafię określić o ile dłużej schnie ten wełniany - różnicę zauważyłem zimą, kiedy fragment zasłaniający usta, po odmrożeniu w ogrzewanym samochodzie, po dwóch godzinach był nadal mocno wilgotny.
W takich samych okolicznościach Buff Original był już suchy.

Osłona szyi, na którą od samego początku tak mocno liczyłem jest całkiem dobra, choć i tak pozostaje odrobina luzu pod podbródkiem, do golfu się to nie umywa. Oczywiście mowa o mojej szyi - kołnierzyk 36 ;)
Na upartego rozwinięty Wool Buff można założyć po prostu jak szalik, co może być wygodne podczas gdy jest zbyt ciepło, a nie chcemy ściągać plecaka czy też chować chusty do kieszeni. W upały spełnia w ten sposób rolę ochrony karku.

No to czy Wool Buff może zastąpić wersję Original, czy jest od niej lepszy?
Moim zdaniem nie - jest inny, tak jak koszulki z merino nie zastąpią w pełni koszulek syntetycznych, tak merino buff nie zastąpi buffa z mikrofibry - te dwa modele znakomicie się za to uzupełniają.
Mister Wool jeździ ze mną na każdy wyjazd - latem jako rezerwowy lub jako osłona aparatu w plecaku, zimą jako główny - Original jest w rezerwie lub w uzupełnieniu.

Moja kolekcja Original Buff ciągle się powiększa - ostatnio o edycję limitowaną, jednak Wool Buff na dobre znalazł sobie miejsce w każdym moim plecaku i jako merino-sceptyk szczerze mogę go polecić.

merino wool buff

1 października 2009

Montane Oryx Jacket.

Cieńki polar, polar setka, Powerstretch? Mniej więcej takie słowa mi się nasunęły na myśl, kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z bluzą Montane Oryx.

montane oryx jacket

Tak naprawdę Oryx jest zrobiony głównie z Polartecu® PowerDry® oraz DRYACTIV® Express w strefach pod pachami i na rękawach. Oba materiały są elastyczne, dzięki czemu bluza dobrze przylega do ciała.

No właśnie, PowerDry®, zawsze kojarzyłem ten typ materiału raczej z cienkim materiałem o fakturze siateczki, stosowanym na koszulki i inne rodzaje bielizny.
A tu jest on w dotyku niemal tak gruby jak Polartec Micro albo inna "setka"...
Dodatkowo gęsto tkana zewnętrzna powierzchnia i domieszka Spandexu upodabnia go raczej do cienkiego Powerstretchu®

O co w tym wszystkim chodzi, czemu jest to podobne a jednocześnie czym się różni od w/w materiałów?
Polartec Classic 100/Micro jest jednym z najlżejszych i najpopularniejszych rodzajów fleecu. Znakomicie sprawuje się jako lekka warstwa termiczna pod wiatrówką czy kurtką zewnętrzną. Jest chyba najczęściej stosowanym typem lekkiego docieplenia.
Polartec Powerstretch jest chyba pierwszym, a na pewno najbardziej znanym typem elastycznego fleecu. Dodatek włókien elastycznych sprawia, że tkanina przylega do ciała i zachowuje się jak druga skóra. Powerstretch jest często odbierany jako częściowo odporny na wiatr, za sprawą bardziej zbitej zewnętrznej powierzchni i lepszego przylegania do ciała.
Polartec PowerDry przez inna strukturę materiału ma, w porównaniu do powyższych materiałów, lepsze właściwości odprowadzania potu - działa sprawniej i szybciej. Najczęściej jest spotykany w odmianie cienkiej, idealnej na tzw. pierwszą warstwę.

W Oryxie, Montane zdecydowało się na połączenie termiki, elastyczności i najlepszego odprowadzania potu w jednej bluzie.
PowerDry zastosowany w tej konstrukcji, jest elastyczny w 4 kierunkach, ma grubość 194g/m², i oczywiście strukturę odpowiedzialną za szybkie odprowadzanie wilgoci.
Ponadto panele E.B.P. (Enhanced Breathing Panels) pod pachami i wzdłuż rękawów zrobiono z elastycznego, cieńkiego poliestru DRYACTIV® Express.

Krój i bajery

Oryx posiada długi - pełny zamek YKK z półautomatyczną maszynką. Pozwala to na rozpięcie zamka jedną ręką oraz na skuteczne zablokowanie go tak, żeby sam się nie rozpinał. Dodatkowo maszynka jest mała i płaska.
Zamek, od spodu, na całej swojej długości jest ładnie wykończony dwoma miękkimi patkami, które po zapięciu zamka łączą się i chronią skórę (i włosy) przed zamkiem.
Na prawej piersi znajduje się mała kieszonka z zamaskowanym zamkiem. Kieszonka posiada w rogu mały otwór od wewnętrznej strony, przez który można wysunąć kabel słuchawek. W kołnierzy znajdziemy też dwie elastyczne pętelki do przytrzymania słuchawek w odpowiednim miejscu.
Kieszonka idealnie sprawdza się zimą, kiedy warto mieć dobrze ogrzaną baterię w komórce czy w mikro-aparacie.
Jeśli o kieszonkach mowa, to jest jeszcze jedna - nieoczywista, bo to kieszonka na wieszak i metki. Znajduje się na karku, przy dolnym szwie kołnierza (widoczne na powyższym zdjęciu ze schowanymi metkami). Naturalnie metki zawsze można wyciąć, ktoś powie, ale wieszaczek do powieszenia bluzy "na kołku" mnie się czasem przydaje.
Za to po schowaniu, nie ma mowy o drapiących metkach.
Jedna czwarta obwodu rękawa (na całej długości) jest zrobiona z cieńszego materiału niż reszta bluzy - Dryactive® Express. Ta strefa płynnie przechodzi pod pachę i ciągnie się aż do dołu bluzy.
Montane określa ją mianem Enhanced Breathing Panels (E.B.P.), czyli paneli poprawiających oddychalność - nazwa w tym przypadku jest bardzo trafiona.
Strefy E.B.P. w odzieży Montane pokrywają się w poszczególnych warstwach, np. w Oryxie i wiatrówce Featherlite Marathon Jacket.

A jak to działa?
Oryxa mam od grudnia 2007 roku i muszę przyznać, że jest to moja "najulubieńsza setka".

Montane Oryx on vick
Zimą, noszona jako pierwsza warstwa, zapewnia odpowiedni poziom izolacji i dużo lepszą swobodę ruchu niż zwykła setka.
Tu rzeczywiście przydatnym bajerem jest wewnętrzne wykończenie zamka i kieszonka na wieszaczek - nic nie gryzie i nic nie drażni skóry.
Latem, Oryx ląduje w plecaku jako rezerwowa warstwa docieplająca - jest na tyle mały po spakowaniu, że nie przeszkadza w plecaku, a długi zamek umożliwia wygodne zakładanie bluzy oraz dużą możliwość termoregulacji. W zależności od tempa marszu i temperatury zewnętrznej, odpinanie zamka oraz podwijanie rękawów ogranicza konieczność zatrzymywania się na przebieranie. Boczne panele umieszczone w strategicznych miejscach zapobiegają przegrzewaniu się.
Przy umiarkowanie silnym wietrze nie zakładam nawet wiatrówki. Gładka, elastyczna powierzchnia bluzy nosi tylko nieznaczne ślady po szelkach plecaka.
Przez całą resztę roku, w górach i na codzień, traktuję Oryxa jako lekką, wygodną bluzę.

Oryxa mam w genialnym kolorze paprika (kolor sproszkowanej papryki), niestety ten kolor zostaje zastąpiony przez alpejską czerwień. Dlatego już teraz kupiłem drugiego Oryxa. Bluza poczeka pewnie jeszcze trochę na dnie szafy, bo pierwsza jakoś nie specjalnie chce się zużyć :)

Oryx posiada swój odpowiednik dla kobiet o nazwie Gazelle.
W stosownie innym kroju i z kieszonką na ramieniu.

29 września 2009

Wkładki do butów Superfeet.

Jak już wcześniej wspominałem, na naszym rynku pojawią się niebawem wkładki do butów Superfeet.

wkładki do butów superfeet soles
Pod moje stopy dostały się wkładki Superfeet Blue - według producenta, najbardziej uniwersalny model z całej kolekcji, przeznaczony głównie do butów sportowych i lekkich butów górskich, w których nie ma zbyt wiele miejsca na grubszą wkładkę w kolorze zielonym. Superfeet ma odmienny niż większość producentów pomysł na to jak powinna działać wkładka, zamiast formować ją do konkretnej stopy jak robi to np. Sole, oni zapewniają neutralną/poprawną podporę pięty i sklepienia.
Na pierwszy rzut oka wygląda to mało zachęcająco - zamiast miękkiej, amortyzującej wkładki, jest kawał sztywnego plastiku.
Inaczej też dobiera się wkładki do stopy - decydująca jest długość stopy od pięty do śródstopia (de facto długość tego plastiku pod wkładką) a nie długość całej stopy - wkładkę się docina odpowiednio do buta.

Nie należy oceniać wkładki po okładce.
Po odpowiednim docięciu długości i dopasowaniu do buta, Superfeet nosi się bez problemu i moje obawy przed słabą amortyzacją i pozorną twardością wkładki były nieuzasadnione.
Póki co stosowałem je w butach niskich, typu biegowego, bo w takich chodzę po górach w sezonach bezśnieżnych i tu rzeczywiście widać, że wkładki zostały do takich butów stworzone. Zarówno na łatwych szlakach beskidzkich jak i w Tatrach dają odpowiedni efekt - stopy nie bolą i nie czuć wkładki w bucie.
Co lepsze, nie czuć też wkładki po wyjęciu nogi z buta :)

Przed Superfeet'ami jeszcze sprawdzian w butach zimowych, dla mnie ważniejszy niż letni - zobaczymy jak sobie niebieskie radzą z ciężkim sprzętem.
Jeśli słabo, trzeba będzie kupić zielone, a niebieskie zostaną do lekkich butów.

23 września 2009

Jesień.

Od dziś mamy jesień w kalendarzu, w górach jest już widoczna i można ją odczuć chociażby podczas rześkich poranków i chłodnych wieczorów.



Pogoda trochę temu przeczy - dziś ma być w Krakowie 25°C, może dlatego jest jeszcze tyle tłumów na szlakach.
Ale już niedługo, już niedługo... :]