1 grudnia 2009

Zima?

"Pani kierowniczko, ja to wszystko rozumie! Ja rozumie, że wam jest zimno! Ale jak jest zima to musi być zimno, tak? Pani kierowniczko, takie jest odwieczne prawo natury!"

z filmu "Miś"

No właśnie - jest zima, ale nie jest zimno.
Nie jest to skutkiem używania odzieży termoaktywnej, kurtki z Primaloftu i picia gorącej herbaty.

Pogoda nas teoretycznie rozpieszcza - dziś w Krakowie było ponad 13°C ale wcale mnie to nie cieszy - tęsknię za trzaskającym mrozem, śniegiem po pas i dobrze zmrożonymi stokami w górach.

Wiadomo, że śnieg w mieście zawsze zamienia się w szarą breję, ale ten w górach jest niemal ikoną czystości.
Tylko, że ten śnieg musi tam być...

W niedzielę byłem w Tatrach i mam po prostu niedosyt warunków zimowych, zwłaszcza, że do kompletu wiał halny.

kurtka primaloft vick

19 listopada 2009

En montes panta rhei.

marmot test teamW niedzielę byłem w Tatrach.
Pogoda zapowiadała się kiepska i taka była, ale jako świeżo upieczony ojciec korzystałem z okazji wyrwania się z miasta.

Typowo angielska aura dała między innymi okazję na sprawdzenie funkcji ochronnych kurtki Marmot Aegis, która została mi udostępniona do testów przez polskiego przedstawiciela tej firmy.
Póki, co powiem tyle, że przyzwyczaiłem się do kurtek z kapturem technicznym i prosty, w Aegis pozostawia lekki niedosyt.

Dzień w takich warunkach atmosferycznych objawił parę prawd (często oczywistych):
-dobry worek wodoszczelny w plecaku to podstawa
-zewnętrzna, siatkowa kieszeń jest doskonała na mokre rzeczy
-suche też robią się w niej mokre ;)
-zawilgocona koszulka z merino niekoniecznie jest miła i ciepła
-milutkie wykończenie rękawów podciąga wilgoć, mocząc polar
-spodnie zrobione z Cordury schną dość długo
-spodnie przeciwdeszczowe to czasami świetna rzecz
-fabryczna impregnacja butów bywa zaskakująca - Manty, po kostki w brei, tylko lekko zawilgły w środku
-Wool Buff przemaka ;] nokia e55 smartfon
-rękawiczki z Windstopperu potrafią wchłonąć szklankę wody spływającą po rękawach
-czekan przydaje się na najprostszych, najbardziej uczęszczanych odcinkach szlaków, gdzie masy ludzkie zmieniły śnieg niemal w lód
-Douglas Adams był prorokiem, jego wizja elektronicznej książki "Autostopem Przez Galaktykę", to przyszłość smartfonów z Symbianem
-Nokia E55 to świetny, wszystkomający telefon do czasoumilania podróży w i z gór, na którym w wolnej chwili da się nawet napisać post na bloga...

8 listopada 2009

Nowa zabawka - Marmot Ultra Kompressor

marmot kompressor ultraOd niedawna mam okazję używać nowego plecaka spod znaczka świstaka. Ultra Kompressor jest rozwinięciem modelu Kompressor, który zasadniczo jest połączeniem worka kompresyjnego i daypacka - stąd nazwa.
Wersja Ultra różni się od modelu podstawowego tym, że tak naprawdę kiepsko się kompresuje ;)
Nazwa Ultra nie wzięła się ani od jego ultra-niskiej wagi, ani raczej nie od przeznaczenia do ultra-maratonów, o tu brakuje paru gadżetów.
Pojemność to raczej realne 20 litrów, realna, sprawdzona waga to 590g, co jest miłe, ponieważ producent deklaruje bodajże 652g.
W zamyśle mam używanie go jako zimowego daypacka - tu zastąpi BD Bbee, który niestety ledwo mieści raki i trzeba kombinować z dopięciem czekana, latem jest wystarczający.

Marmot Ultra KompressorPlecak wyposażono w trzy kieszenie siatkowe - dwie po bokach i dużą na froncie oraz w zapinaną na zamek kieszeń na klapie.
Klapa ma taką samą konstrukcję, jak w modelu podstawowym - dwa boczne, pionowe troki i jeden na środku. Te dwa boczne są raczej atawistyczną pozostałością wynikającą z nazwy, niestety nie służą one do kompresji, a jedynie przytrzymuje boki klapy, co de-facto, można było rozwiązać inaczej.
Kompresja jest paradoksalnie, minimalna.
Dużą zaletą natomiast jest to, że plecak posiada dwie pętle i dwie gumki do przypięcia czekanów czy kijków oraz wyciąganą matę usztywniającą plecy.
Przesztywnienie pleców sprawia, że bardziej wypakowany plecak nie zwija się w kłębek, a wyciągnięta i rozłożona pianka może służyć jako siedzisko.
Szelki wypełniono pianką EVA, wentylacja pleców ogranicza się do dwóch pasów siatki typu 3D.
Szelki mają rozstaw raczej na barczystego chłopa, niż na osobę drobną, ale pomaga pas piersiowy.
Pas biodrowy to 25mm trok, który lada chwila przerobię tak, żeby dało się go wygodnie odpiąć.
Jak widać na zdjęciu, do linki ściągającej "komin" dowiązałem repik - niestety nie dało się go wygodnie ściągać nawet bez rękawic.
Jak się będzie dalej sprawdzać, napiszę po zimie.

1 listopada 2009

I feel good!

O 9:50 usłyszałem po raz pierwszy ten cudowny dźwięk, który przez najbliższe miesiące będzie nam spędzał sen z powiek.
Zostałem ojcem :)

24 października 2009

Wool Buff® raport krótkoterminowy.

merino wool buffWool Buff jest już dostępny w sklepach i coraz częściej odpowiadam na Wasze pytania na jego temat.
Skoro jednak mam własne miejsce w sieci - załatwię to hurtowo :)

Wool Buff dotarł do mnie ponad pół roku temu, od tamtej pory był wystawiany na mróz, śnieg, deszcz, wiatr i słońce, w zasadzie w każdej sytuacji sprawował się zaskakująco dobrze.
Najlepszą jego cechą jest większa długość, która pozwala dużo łatwiej chronić głowę, twarz i szyję pod postacią kominiarki.
Wełna z merynosów, z której został wykonany, nie jest specjalnie gruba i podczas bardzo silnego wiatru i niskiej temperatury przydaje się dodatkowa ochrona głowy lub chociażby zatok i uszu w postaci czapki lub opaski.

merino wool buffJako czapka jest wręcz idealny - podwójnie złożony materiał dobrze utrzymuje temperaturę głowy, a dodatkowe wywinięcie brzegu (pamiętajmy, że ten rodzaj jest dłuższy od wersji original) chroni dodatkowo uszy i zatoki.
Podczas lekkiej mżawki i opadów śniegu tylko nieznacznie nasiąka, co podczas ruchu nie jest groźne, bo zazwyczaj temperatura mojej głowy potrafiła to podsuszyć.

Podczas słonecznej lecz nie upalnej pogody wełniany Buff założony jako chusta z osłoną karku dobrze chroni skórę przed słońcem - także uszy, niestety nasunięty na nos nie jest już wygodny.
Odprowadzanie potu jest na całkiem dobrym poziomie, wiec wiosną i w chłodniejsze letnie dni (lub po prostu wysoko) można być spokojnym o suchą głowę. Niestety jeśli temperatura lub tempo marszu wzrasta wełna z merynosów przestaje "wyrabiać" i pozostaje odczuwalnie wilgotna.
Podobnie wygląda tempo schnięcia mokrych merynosów - widać zasadniczą różnicę na niekorzyść wełny w porównaniu do klasycznego Buffa z mikrofibry. W zasadzie nie potrafię określić o ile dłużej schnie ten wełniany - różnicę zauważyłem zimą, kiedy fragment zasłaniający usta, po odmrożeniu w ogrzewanym samochodzie, po dwóch godzinach był nadal mocno wilgotny.
W takich samych okolicznościach Buff Original był już suchy.

Osłona szyi, na którą od samego początku tak mocno liczyłem jest całkiem dobra, choć i tak pozostaje odrobina luzu pod podbródkiem, do golfu się to nie umywa. Oczywiście mowa o mojej szyi - kołnierzyk 36 ;)
Na upartego rozwinięty Wool Buff można założyć po prostu jak szalik, co może być wygodne podczas gdy jest zbyt ciepło, a nie chcemy ściągać plecaka czy też chować chusty do kieszeni. W upały spełnia w ten sposób rolę ochrony karku.

No to czy Wool Buff może zastąpić wersję Original, czy jest od niej lepszy?
Moim zdaniem nie - jest inny, tak jak koszulki z merino nie zastąpią w pełni koszulek syntetycznych, tak merino buff nie zastąpi buffa z mikrofibry - te dwa modele znakomicie się za to uzupełniają.
Mister Wool jeździ ze mną na każdy wyjazd - latem jako rezerwowy lub jako osłona aparatu w plecaku, zimą jako główny - Original jest w rezerwie lub w uzupełnieniu.

Moja kolekcja Original Buff ciągle się powiększa - ostatnio o edycję limitowaną, jednak Wool Buff na dobre znalazł sobie miejsce w każdym moim plecaku i jako merino-sceptyk szczerze mogę go polecić.

merino wool buff