4 września 2009

Nowości Deuter 2010

Wczoraj przeżyłem po raz kolejny, powrót do przyszłości.

Deuter Products 2010 grappa.pl
Dobra wiadomość dla gadżeciarzy i innych maniaków - przyjechała duża paka z produktami Deutera na rok 2010. Korzystając z tego, mogłem na spokojnie pobawić się tym, co przyszło. Na targach miałem zbyt mało czasu i możliwości żeby dokładnie się wszystkiemu przyjrzeć, więc i relacja była okrojona - poniżej więcej wrażeń. Nowe produkty pojawią się szerzej w sprzedaży dopiero w listopadzie tego roku i to nie wszystkie. Pierwsza, przedpremierowa partia jest niestety mocno ograniczona ilościowo i dlatego dostępna tylko w wybranych sklepach.

Spectro jak już wspominałem, to takie odchudzone połączenie ACT Traila z Futurą. No i to jest w nich piękne!
Spectro 32 jest chyba pierwszym plecakiem z siatką, którego pas biodrowy leży na mnie, tam, gdzie powinien.
Do tego jest zaskakująco lekki. Sam pomysł na zmianę taśm i klamer na 15mm jest naprawdę podziwu godny. Plecak traci na masie zachowując pełną funkcjonalność.

Mówiąc o serii ACT Trail, to zyskała nową pojemność - ACT Trail 38 EL, jednak nie jest to plecak dla każdego, bo po cyferkach widzimy literki "EL".
Podobnie jak modele SL (slim line) dla kobiet i osób o drobnej budowie ciała, Deuter wypuszcza serię EL (extra long) dla tych, którzy mają długi korpus albo wzrost przekraczający 1.85m
Długość systemów nośnych zwiększyła się o 6 do 9cm, w stosunku do modeli uniwersalnych.
Oprócz modelu ACT Trail, w serii EL znajdzie się Futura, Transalpine oraz ACT Lite.

grappa.pl Deuter ACT Lite 2010Nowe modele ACT Lite oprócz stylistyki i wprowadzenia "dynamicznych, kontrastowych linii", zyskują niebagatelne udogodnienie jakim jest duża, elastyczna kieszeń na froncie. Patent jest znany głównie z plecaków zza oceanu, jednak Deuter postanowił wstawić tu, może i cięższy, ale jednak pewniejszy rodzaj materiału. Z zewnątrz przypomina bardzo gęstą siatkę, od środka ma jakby drugą warstwę. Dopiero po rozciągnięciu tak jakby otwierają się oczka w tej tkaninie. Kieszeń frontowa jest spora, da się w niej przenieść kask, choć trochę go wystaje. Z tego samego materiału zrobiono boczne kieszenie.
Kolejnym udogodnieniem są cztery pętelki wszyte na obrzeżach przedniego panelu plecaka. Pozwalają na przełożenie troków, linki czy zaczepienie haczyków. Dzięki temu można w prosty sposób dopiąć coś lekkiego na zewnątrz, w "cieniu" plecaka - np. karimata, która nie będzie się zaczepiać przy przechodzeniu przez młodnik.

Cała seria akcesoriów została przeprojektowana i ujednolicona.
Znane produkty, moim zdaniem zyskały na zmianie designu, mają bardziej nowoczesny kształt, bardziej dynamiczną stylistykę i inne takie farmazony - mówcie co chcecie, po prostu zrobiły się ładniejsze.
Akcesoria wzbogaciły się, między innymi, o saszetki Neo Belt, tradycyjnie już, w dwóch pojemnościach I i II.
Na zdjęciu u góry wersja I.
Mają dwie wersje kolorystyczne - czarną ze srebrnymi detalami i szarą z niebieskawymi wykończeniami.
Saszetka nie jest jakaś bardzo nowatorska, ale fajnie wypełnia lukę pomiędzy saszetkami na dokumenty, noszonymi tuż przy skórze (nota bene też się u Deutera poprawiły), a relatywnie dużymi biodrówkami (nerkami, cińkciarami, itp.) noszonymi na zewnątrz.
Neo Belt jest z neoprenu, jednak w środku obszyto ją jakimś rodzajem nylonu. Dzięki temu jest dość elastyczna i dobrze przylega do ciała pod ubraniem, ale przy tym nie deformuje się zanadto po włożeniu do niej drobiazgów.
Komora główna w środku ma dwie siatkowe kieszonki, haczyk na klucze i wyjście na słuchawki. Na przodzie jest mała kieszonka na zamek - w sam raz na kartę płatniczą lub dowód.
Całość sprawia wrażenie klasycznej saszetki, tylko wykonanej w technologii stealth.
Mnie cieszy to, że mieści się w niej mój aparat, więc zimą będzie go w czym nosić pod kurtką, na pasie.

30 sierpnia 2009

Szkolenie Black Diamond i Garmin

W ten weekend miałem okazję uczestniczyć w szkoleniu sprzętowym Black Diamonda i Garmina, jak dla mnie największa atrakcja - portaledge, bo nie wiem czy w Polsce są miejsca gdzie byłaby konieczność jego używania.

23 sierpnia 2009

Targi i po targach.

Jak zwykle i co pół roku przemierzałem alejki w hala wystawienniczych kompleksu Targi Kielce.
Tym razem w dniach 21-23 sierpnia, pod wezwaniem Sport-Lato.
W zasadzie są to jedyne targi branżowe w Polsce, na których można było obejrzeć kolekcję wiosna/lato 2010 marek sprzedawanych w Polsce.
No właśnie, nie dość, że jedyne, to jeszcze hmm... pustawe.
W tegorocznej edycji wystawcy zapełnili tylko dwie hale - rok temu były aż trzy.

Co nowego? Jak zwykle wszystko idzie, a wręcz biegnie w kierunku redukcji wagi i objętości.

Nowa kolekcja Marmota zmienia się właśnie w tym kierunku - widać wyraźny zwrot w kierunku osób biegających oraz lekkich plecakowców - fastpackers ze sztandarową kurtką Mica Jacket, rozszerza się też seria plecaków Kompressor, niestety nie miałem okazji widzieć ich na żywo.
Więcej kurtek będzie szyta na membranie Strata - conieco więcej o tym materiale napiszę później.

W kolekcji Deuter pojawia się nowa seria Spectro - lekkich plecaków z kategorii Hiking.
Na pierwszy rzut oka, jest to połączenie najbardziej udanych i cenionych konstrukcji tej firmy w jednym plecaku.
Mianowicie: dostępu i dużej kieszeni na froncie plecaka jak w ACT Trail, z systemem nośnym Air Comfort z serii Futura. Ale na tym nie koniec, system nośny został odchudzony - wprowadzono stelaż z cienkich rurek oraz pas biodrowy i szelki z perforowanej pianki EVA.
Taśmy i klamry również przeszły liposukcję i mają teraz 15mm szerokości.
Siatki w kieszeniach, znane z serii Trail zostały zastąpione nieprześwitującym, elastycznym materiałem sprawiającym lepsze wrażenie niż ten używany przez Ospreya.
I właśnie pierwsze wrażenie jakie się nasuwa, to podobieństwo do Ospreya, jednak drugi rzut oka i to wrażenie mija. Rozwiązania i sposób wykończenia plecaków nie pozostawia wątpliwości, że to Deuter.
Pojawiają się też nowe modele z literkami EL - z przedłożonymi plecami - dla osób wysokich: Futura, ACT Trail 38, ACT Lite oraz Trans Alpine, cała masa akcesoriów i lekkie śpiwory puchowe w bardzo przyzwoitych cenach.
zdjęcie: Deuter

Warmpeace, jak wiadomo, od lat produkuje świetne śpiwory oraz odzież.
Bardzo mocno stoją w kolekcji rzeczy z Powerstretchu, jednak nie są to produkty z półki ekonomicznej.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rynków takich jak polski, pojawią się dwie bluzy z cienkiego, elastycznego fleecu. Zarówno wersja damska jak i męska posiada kaptur, rękawy z dziurami na kciuki, pełny zamek i niewielkie kieszonki do ogrzania rąk.


Na przekór zdjęciu, będą kolorowe, a dokładnie w trzech kolorach: czarnym, mocca oraz chilli (hura!).
Model pokazowy był tylko w rozmiarze L, więc jest zdecydowanie za luźny. Sam materiał jest absolutnie miły w dotyku, więc sprawdzi się jako zimowa bielizna, jak i jako cienka bluza na warstwę drugą.

Berghaus zmienia kolekcję bielizny, z workowatych koszulek Tech-T nie rezygnują, ale pojawia się wersja z włóknem elastycznym o bardziej dopasowanym kroju, klasyczna seria o poprawionym - wyszczuplonym kroju, oraz aktywne T-shirty, luźne dla osób szukających większej swobody ;)
Zmieniają się też plecaki z serii Freeflow - głownie kosmetycznie, nieznacznie lżejsze materiały, więcej elastycznych kieszeni itd., pojawia się seria Freeflow Pro z lżejszym systemem nośnym.
Wychodzi nowy model buta Cuesta II, odrobinę cięższa ale solidniejsza wersja buta podejściowo-turystycznego. Cuesta, która jest obecnie produkowana dalej będzie dostępna.

Lifesystems wypuści apteczki dla fanów fast&light - w trzech rozmiarach, każda z nich jest koperta zapinaną na rzepa, zrobioną z ultralekkiej, silikonizowanej cordury. W środku znajduje się wodoodporna torebka aLoksak z najpotrzebniejszym, minimalnym wyposażeniem. Sądzę, że przypadną one do gustu nie tylko fanom adventure racing ale i lekkim turystom.

Pure Hydration pojawia się w końcu na polskim rynku.
Produkują butelki filtrujące Aquapure oraz filtry przepływowe. Więcej o filtrach ogólnie, można poczytać na blogu PA.

Gabel rozwija swoją kolekcję kijków z zewnętrznym systemem blokowania. W niektórych modelach zostanei on zdublowany zwykłym systemem rozporowym, gdyby ten podstawowy zawiódł. W celu ograniczenia wagi gwint będzie z tworzywa, a nie metalowy, jak to jest w innych kijach tej firmy.

To tyle relacji, o niektórych rzeczach będę pisał bliżej i bardziej szczegółowo ciut później.

20 sierpnia 2009

Baza na Gorcu.


Ostatni weekend spędziliśmy rodzinnie i błogo na bazie SKPG na Gorcu (w zasadzie na polanie Gorc Gorcowski).
Niby nic w tym nadzwyczajnego (no bo czy zawsze musi być coś nadzwyczajnego?), gdyby nie to, że moja żona jest w siódmym miesiącu ciąży :)
Nie dość, że sama zaproponowała ten wyjazd, weszła tam, to jeszcze była z tego baaardzo zadowolona.

Mam nadzieję, że to takim mały przedsmak wypraw z młodym, jak już się urodzi.
Tyle, ze teraz dzieciak jest w zasadzie bezobsługowy, jak się urodzi i podrośnie mój plecak zapewne urośnie jeszcze bardziej ;)
No i trzeba będzie w końcu przeprowadzić testy nosideł Deutera, plecaków dziecięcych i innych akcesoriów górskich w formie zminiaturyzowanej.

9 sierpnia 2009

Bezsenność.

Ostatni tydzień upłynął mi szybko i z minimalną ilością snu.
Sporo jeździłem po południu Polski, kładłem się późno, wstawałem za wcześnie...
W planach miałem wyspać się w sobotę, by w niedzielę i poniedziałek być gdzieś w Tatrach.

Cóż, żeby wiele nie pisać, poniedziałkowe plany wzięły w łeb, więc żeby nie tracić okazji do wyjazdu, w piątek po powrocie szybko się spakowałem, przespałem całe cztery godziny i ruszyłem na południe.

W planach miałem przebiec się Orlą, jednak po drodze doszedłem do wniosku, że zrobię tylko odcinek Granaty-Krzyżne.
Niemały wpływ na tę decyzję miały pewne obserwacje i przemyślenia związane z wyglądem polskich szlaków.
Jak człowiek jest niewyspany, chyba ma większą zdolność przywiązywania nadmiernej wagi do szczegółów - moja żona nazywa tę przypadłość - czepianiem się.
Im częściej bywam w Tatrach, tym bardziej mam wrażenie, że na polu wprowadzania udogodnień dla turystów, ludzi odpowiedzialnych za stan szlaków w TPN-ie można by porównać do tych, którzy rzucają innym pod nogi kwiaty... ale doniczkowe.
Wybrukowanie szlaków drobnymi kamieniami zapewne jest łatwiejsze i prostsze w wykonaniu niż zabezpieczenie ich żwirem (nie chodzi mi o sypnięcie luźnymi kamykami, a o wykonanie porządnej nawierzchni żwirowej), jednak takie kocie łby (najwidoczniej kotów z różnych gatunków i w różnym wieku) powodują, że niedzielni turyści, albo klną na czym świat stoi, bo nie da się po nich przejść bezboleśnie w klapkach, trampkach, czy adidasach, albo wydeptują boki szlaków. W sumie nic takiego, ale jak rozumiem, wyznaczanie i utrzymanie szlaków ma za zadanie ograniczyć ruch turystyczny do ich przebiegu i szerokości.
Pewnie, tak jak moja małżonka, uznacie to za czepialstwo, i będziecie mieli pewnie rację. Jedno jest pewne, te szlaki dojściowe do dolin tatrzańskich, są straszne dla stóp w każdym rodzaju butów, może poza klasą D.
Głównie brak snu i trochę te durnowate kamienie, wystudziły moje zapędy do długich wędrówek.

Tak czy siak, jak już się przemęczyłem i dotarłem do Murowańca koło 7:00, to na szlaku aż do 10:30 spotkałem trzy osoby. Bez tłoku i "winogronek" na łańcuchach, Tatrzańskie szlaki są naprawdę piękne.


Reszta zdjęć i klipy filmowe z wypadu: GALERIA tym razem na ovi - serwer udostępniany przez Nokię, bez ograniczeń pojemności i - co najważniejsze - ovi nie rości sobie praw do przetrzymywanych na serwerze zdjęć. Niestety jeszcze się muszę z ovi dogadać w kwestii układania zdjęć w galerii i wyświetlania powiększonych zdjęć, żeby ładne i duże na bloga wstawiać ;)